next
pause
play
prev

Turystyka

08.01.2013

Dwory szlacheckie ziemi olkuskiej

Ponoć prawdziwych polskich dworów, oryginalnych, a nie odbudowanych czy zrekonstruowanych, zostało tylko 32. Nie chodzi tu o dwory, których się ostatnio namnożyło w polskim krajobrazie ponad normę, czyli o tzw. dworki, czasem budowane stadami, że nie odróżnisz jednego od drugiego; prawdziwy dwór był wyjątkowy, każdy odmienny w architekturze i specyficzny jeśli chodzi o aurę. Dwór to była lokalna instytucja życia społeczno-kulturalnego. Dwór dawał pracę i szerzył kulturę. Oczywiście różni byli właściciele. Byli tacy, których okoliczni mieszkańcy szanowali i lubili, byli tacy, których tylko szanowali, a zapewne i tacy, których nienawidzili, z końca których autentycznie się cieszyli. Myślę, że tych pierwszych było najwięcej. Dwór nie funkcjonował wyłącznie jako mieszkanie właścicieli, ale był gospodarstwem, które żyło z ziemi, którą posiadał dziedzic. Dziedzic, wynajmując ludzi do pracy, był też na ogół największym pracodawcą w okolicy. Tak więc pan nie mógł żyć bez okolicznych chłopów, a oni bez niego. Gospodarstwa z reguły były duże, więc komuniści po II wojnie, w ramach walki z obszarnikami, przeznaczyli je do parcelacji, jeśli tylko areał ziemi przekraczał dopuszczalną normę (50 hektarów w Polsce centralnej).

Tysiące dworów, które były ostoją polskości, zostało odebranych prawowitym właścicielom. Tak stało się np. z dworem w Skotnikach, który do rodziny Skotnickich należał od XIV wieku! (W 1997 r. za przyzwoleniem społecznym Rada Gminy specjalną uchwałą zwróciła dwór rodzinie Skotnickich). Bywało, iż właściciele nie mogli wziąć ze sobą mebli, bogatych bibliotek czy nawet pamiątek rodzinnych. Dwory pozamieniano na szkoły, siedziby PGR-ów lub na mieszkania dla pracowników rolnych, domy dziecka itd. Na ogół nie dbano o nie, więc popadały w ruinę. Tylko nieliczne pozostały w rękach przedwojennych właścicieli.

Ziemia olkuska miała to szczęście, że na jej terenie są dwa piękne dwory, w Glanowie i Tarnawie, które należąc do rodziny Novaków, nie zostały im odebrane. Nie należały do nich duże folwarki, bo profesor Tadeusz Novak, choć zajmował się uprawą ziemi, to ornych gruntów miał tylko 30 hektarów (odebrano mu natomiast ponad 200 hektarów lasu) i jeszcze ukrywał we dworze podczas okupacji człowieka, żydowskiego pochodzenia, który po wojnie świadczył na korzyść Novaka. Dzięki temu ocalały dwa wspaniałe dwory, i pozostają one skarbnicą dworskiej tradycji; dzięki nim można się przekonać, jak wyglądały takie przybytki od II poł. XIX wieku. We dworze w Glanowie, jak twierdzą niektórzy, umieszczona była akcja „Wiernej rzeki” Żeromskiego, opisująca autentyczne zdarzenie z powstania styczniowego. Ponoć także słynny rysunek Artura Grottgera „Obrona dworu” powstał na kanwie wydarzeń z Glanowa. W obu dworach często goszczą filmowcy, bo takich wnętrz szukać ze świecą. Filip Bajon kręcił tu „Przedwiośnie” (sceny w Nawłoci), a Kazimierz Kutz serial „Sława i chwała”.

W Olkuskiem, w rękach prywatnych, po 1945 r., ostał się jeszcze tylko Dworek Machnickich, ale on był w mieście, a właściciele nie posiadali wielkiego gospodarstwa, więc nie podlegali reformie rolnej. Resztę, np. dwór Wierzbickich w Domaniewicach czy dwór Boguckich w Krzykawce odebrano właścicielom. Gdy Bogucki, przedwojenny senator, umarł, w ostatniej woli prosił, żeby go pochowano w rodzinnej wsi. Zwyczaj nakazuje, by trumną ze zmarłym stuknąć trzy razy w próg domu, w którym mieszkał. Władze nie pozwoliły na wniesienie śp. Boguckiego do jego dworu. Miejscowi ponieśli więc trumnę do tamtejszej straży pożarnej, której budynek wzniesiono na ziemi podarowanej przez Boguckiego.

Dworek w Krzykawce i tak miał szczęście, bo ocalał. Odremontowany cieszy oko. Podobnie jest z dworkiem w Bolesławiu, który przez wiele lat był budynkiem socjalnym. Cud, że ocalał. Staraniem władz gminnych został niedawno pieczołowicie odrestaurowany. Takiego szczęścia nie miał dwór Andrzeja Wierzbickiego, twórcy Centralnego Związku Polskiego Przemysłu, Górnictwa, Handlu i Finansów „Lewiatan” – o tym, jak wyglądał, wiemy tylko z fotografii, bo rozebrano go w latach 70-tych. Nie miał też szczęścia drewniany dwór Mroczkowskich w Olkuszu, w którym dwukrotnie gościł Józef Piłsudski; już w latach 60-tych był ruiną z dziurawym dachem. Pani Mroczkowska z bratem, żeby im nie kapało na głowy, spali w przewróconej beczce. Potem ziemie i dwór - czy raczej to, co z niego zostało - odebrano Mroczkowskim i pobudowano tam słynny „pałac pod blachą”, czyli nieukończony gmach fabrycznego domu kultury. Mroczkowskiej zbudowano maleńki domek, w którym w ostatnich latach życia mieszkała z krową. Po 1989 r. wiele polskich dworów odzyskało dawny wygląd, choć rzadko który wrócił do przedwojennych prawowitych właścicieli.

Na ziemi olkuskiej podobne szczęście miał np. dwór w Porębie Dzierżnej, który odremontowała pięknie rodzina Kurowskich. Dwór (czy wręcz pałac) w Ściborzycach wrócił do potomków przedwojennych właścicieli Popielów (Topora), ale obiekt jest tak wielki, a koszty remontu tak ogromne, że na przywrócenie mu dawnego blasku przyjdzie jeszcze długo poczekać. O tych wszystkich dworach i wielu innych, które znajdują się na ziemi olkuskiej, przeczytamy w świetnej, bogato ilustrowanej książce Jacka Sypienia „Dwory szlacheckie ziemi olkuskiej”.

Jacek Sypień, historyk, b. dziennikarz m.in. „Przeglądu Olkuskiego”, „Gazety Wyborczej” i „Dziennika Polskiego” od lat zajmuje się badaniami nad dziejami ziemi olkuskiej. Napisał już kilkanaście książek, w których klarownym językiem przekazuje czasem dość skomplikowane treści, by wspomnieć np. książki o gmerkach mieszczan olkuskich czy herbach. „Dwory szlacheckie ziemi olkuskiej” to kopalnia wiadomości nie tylko o architekturze i dziejach dworów, ale i życiu szlachty w Olkuskiem, któremu temu zagadnieniu autor poświęcił osobny rozdział. Wielu rzeczy może czytelników zaskoczyć, bo kto, poza naprawdę zainteresowanymi, wie np. o dworze w Podlesicach II? Kto wie, może w tej materii czekają nas jeszcze jakieś ciekawe odkrycia? Przecież dopiero przed nieco ponad dekadą „odnaleziono” pozostałości dworu w Kwaśniowie (dwukodygnacyjna wieża obronna z 1552 r., na którą archeolodzy natknęli się na... podwórku jednego z gospodarstw). Może z czasem odkopane zostaną jakieś pozostałości dworów np. w Witeradowie czy Żuradzie? Swoją drogą szkoda, że dziś ziemia olkuska to ledwie fragment dawnego powiatu, bo wtedy autor mógłby poszerzyć swoją pracę o dwory w Pilicy, Smoleniu oraz pieczołowicie odrestaurowane w ostatnich latach dwory w Minodze i Rzeplinie.

Fachowa, a przy tym przystępnie napisana książka, którą wielbiciele lokalnej historii połkną w jeden wieczór – tak jak niżej podpisany. Wydano ją dzięki dofinansowaniu Województwa Małopolskiego i Starostwa Powiatowego w Olkuszu.

Zapraszamy również do obejrzenia filmów o dworach szlacheckich w Tarnawie (gm. Trzyciąż) oraz Krzykawce (gm. Bolesław). Twórcami filmów są Franciszek Rozmus - z portalu olkusztv.pl oraz Jacek Sypień – autor książki „Dwory szlacheckie ziemi olkuskiej”.

Olgerd Dziechciarz
powrót do listy