next
pause
play
prev

Aktualności

05.03.2013

Letnie wgryzy pani Włodarczyk

Irena Włodarczyk postanowiła na finiszu zimy przypomnieć nam lato. „Letnie wgryzy Reni Włodarczyk” – taki tytuł nosiło spotkanie z olkuską poetką, które odbyło się 1 marca 2013 r. w klubie „Przyjaźń” na olkuskiej Pakusce. Klub ten w ostatnim czasie coraz częściej zaskakuje nietuzinkowymi inicjatywami, stając się kolejnym znaczącym ośrodkiem na kulturalnej mapie Olkusza.

Imprezę, fachowo prowadzoną przez Olgę Śladowską, otworzył recital wokalny Marii Kordaszewskiej. Garść letnio-refleksyjnych piosenek (wśród których były prawdziwe polskie standardy, takie jak „Zielone wzgórza nad Soliną” czy „Pomaluj mój świat”) wprowadziła publiczność w letni nastrój. A potem przyszedł czas na „danie główne”, czyli poezję.

Irena Włodarczyk znana jest w olkuskim środowisku artystycznym jako poetka. W tej roli zdążyła już zostać autorką kilku książek i laureatką Olkuskiej Nagrody Artystycznej. Jak się okazuje, pani Irena ma też inną pasję, mianowicie fotografowanie. Poprzez wiersze i zdjęcia postanowiła opowiedzieć historię jednego dnia w samym środku lata 2012.

Trzy miesiące zeszłego roku Irena Włodarczyk spędziła w Beskidzie. W tym czasie oczywiście pisała wiersze i… robiła zdjęcia. Plon tego pobytu ułożyła w bardzo szczególny cykl, który, miejmy nadzieje, przybierze kiedyś formę książki. Na razie przybrał formę wieczoru autorskiego połączonego z prezentacją multimedialną, nad której techniczną stroną czuwali młodzi informatycy: Dawid Maciejowski i Robert Głowacki.

Projektowane na ekran obrazy nie były „ilustracją” dla słów poetki, lecz integralną częścią przemyślanej całości. Czytane przez autorkę wiersze i komentarze, wraz z fotografiami, poprowadziły widzów-słuchaczy przez kolejne pory letniego dnia. Kolejne etapy wędrówki wyznaczane były zmianami pogody, światła, widoku nieba, ale także zmianami nastroju poetki. I to właśnie chyba jest najistotniejsze. Bardzo lapidarne, oszczędne w słowach, a zarazem refleksyjne wiersze Ireny Włodarczyk zawsze doskonale oddawały, poza myślą autorki, także jej nastrój – w sposób niezwykle sugestywny, udzielający się czytelnikowi. Synestezja słowa i obrazu jedynie potwierdziła ten walor twórczości poetki.

Olga Śladowska nazwała panią Irenę „artystką impresjonistyczną”. To trafne spostrzeżenie, choć nie w sensie dosłownym. Poetka nie kopiuje stylu mistrzów Młodej Polski – nie od dziś ma własny, oryginalny styl, mocno osadzony w nowoczesnej poetyce. W jej zdjęciach można odnaleźć ów pozytywny „słoneczny bzik” (tak Paweł Jarodzki zdefiniował niegdyś malarstwo Van Gogha), ale nie w tym rzecz. Zarówno zdjęcia, jak i wiersze Ireny Włodarczyk są zapisem chwili - i nie chodzi tylko o przemijający nastrój czy chwilowy obraz świata. Refleksja wynikająca z momentalnego spostrzeżenia, myśl płynąca z obserwacji – chyba to właśnie jest w tej poezji najistotniejsze.

Po spotkaniu, które zamknął bis w wykonaniu Marii Kordaszewskiej, poetka odebrała szereg zasłużonych gratulacji i podziękowań. Oby czytelnicy jak najszybciej mogli zapoznać się z „letnim wgryzem” – już w materialnej, książkowej formie. Zaprezentowany cykl wierszy i obrazów na pewno na to zasługuje.

Jarosław Nowosad

powrót do listy