next
pause
play
prev

Kultura

17.12.2013

Srebrne Miasto - Olkusz 2013

Co roku latem olkuska ziemia jest miejscem ważnego wydarzenia artystycznego: Międzynarodowego Pleneru Malarskiego „Srebrne Miasto – Olkusz”. W sierpniu 2013 plener odbył się po raz dziewiąty. Również jak co roku, w grudniu otwarto wystawę prezentującą plon tej imprezy. 6 grudnia w olkuskiej Galerii Sztuki Współczesnej BWA odbył się uroczysty wernisaż.

Otwarcia wystawy dokonał dyrektor BWA Stanisław Stach wraz z komisarz pleneru Dorotą Waligórą. W galerii obecna była znaczna część plenerowiczów; między innymi do Olkusza przybyła Słowenka Suzana Švent. Podczas wernisażu głos zabrał też Tomasz Awdziejczyk, prezes Polskiego Związku Artystów Plastyków, który podkreślił ogromne znaczenie i renomę olkuskiego pleneru.

Wszyscy uczestnicy otrzymali katalog wystawy, zawierający reprodukcje wystawianych obrazów, opatrzony wstępem autorstwa Doroty Waligóry. Publikację katalogu dofinansowało Starostwo Powiatowe w Olkuszu.

W plenerze udział wzięli: Tomasz Awdziejczyk (Polska), Stanisław Białogłowicz (Polska), Barbara Drev (Słowenia), Stanisław Jakubas (Polska), Tomasz Lubaszka (Polska), Józef Marzec (Polska), Gabriela Novakova (Czechy), Anna Płachecka-Śniadach (Polska), Agnieszka Sitko (Polska), Andrzej Sobieraj (Polska), Emilia Sobieraj (Polska), Stanisław Stach (Polska), Suzana Śvent (Słowenia), Vratislav Varmuża (Czechy), Dorota Waligóra (Polska), Michał Wielowiejski (Polska), Duan Xiaoping (Chiny), Joanna Zając-Siapnicar (Słowenia), gościnnie Alicja Jakubas (Polska).

Powiat jeden – spojrzeń wiele

Nie było mnie na wernisażu wystawy „Srebrne Miasto Olkusz 2013”. Nim dotarłem do BWA na ul. Szpitalną, uroczystość zdążyła się skończyć – jej przebieg znam z relacji. Jednakże dane mi było obejrzeć obrazy. O nich też czuję się uprawniony napisać szerzej.

Wystawa zbiorowa – to zawsze wielość spojrzeń na świat, indywidualnych technik malarskich, osobowości artystycznych. Plener „Srebrne Miasto” ma już swoją historię i renomę, ma też swych stałych bywalców – artystów o własnym, rozpoznawalnym stylu. Co nie znaczy, że zawsze przewidywalnych.

Najbardziej zaskoczył mnie sam „patron” przedsięwzięcia, dyrektor galerii Stanisław Stach. Nie dlatego, by w swym dyptyku „Konflikty” odszedł od charakterystycznych dla siebie ptasio-rybnych motywów – te w dalszym ciągu dominują w jego namalowanym świecie. Zaskoczeniem było to, że – w przeciwieństwie do optymizmu większości swych prac, utrzymanych w jasnych, pogodnych barwach – tym razem stworzył wizję niezwykle mroczną. Jego bajkowe stwory, zagubione w czerni tła, sprawiają wrażenie autentycznie skonfliktowanych; spoglądają na siebie ze złością lub przestrachem.

Z kolei miejscowa artystka Anna Płachecka-Śniadach, którą pamiętam jako autorkę m.in. bardzo abstrakcyjnych płaskorzeźb, w cyklu „Historia Olkusza” nawiązała do sztuki ludowej. Jej przestrzenne architektoniczne konstrukcje z daleka, na pierwszy rzut oka, mogą przypominać jarmarczne zabawki lub mało wyszukane bibeloty. Dopiero przy uważniejszym spojrzeniu widać bliskie kubizmowi deformacje. Artystka w zaledwie trzech niewielkich obiektach z ceramiki skumulowała, zgodnie z tytułem, kawał historii architektury – kamieniczek, baszt, nawet gotyckiej bazyliki św. Andrzeja – trochę podobnie, jak poeta „kondensuje” znaczenia w kilku linijkach wiersza.

Inny awangardzista (i również stały uczestnik olkuskich plenerów), czeski grafik komputerowy Vratislav Varmuža, również nie powiela swych dawnych prac, powstałych w poprzednich edycjach pleneru. Przekontrastowania, filtracja barw – to zabiegi typowe dla tego artysty. W jego nowych grafikach zwraca uwagę nakładanie obrazów tak, by wzajemnie się przenikały. Efekt ten wywołuje surrealistyczne wrażenie przebywania w więcej niż jednym miejscu naraz.

O tym, że Czesi kochają awangardę, świadczy też „Olkusz i powiat olkuski” Gabrieli Novakowej, wizja inspirowana mapą naszego powiatu. Centrum Olkusza (w tym rynek) zamienione zostało w kilkukolorowy abstrakcyjny obrazek – być może po to, by przywoływało atmosferę samego pleneru.

Nieco podobne spojrzenie na świat, co Varmuža – choć przekazane odmiennymi środkami – zaprezentował olkuszanin Stanisław Jakubas. Jego „Pejzaż jurajski w brązach”, z geometrycznym „świtem” wschodzącym nad światem zredukowanym do brązu i zieleni, przypomina drzewa i ich odbicia w wodzie tak, jak widzielibyśmy je w bardzo kontrastowym oświetleniu. Splątane gałęzie widziane „pod słońce” mogły natchnąć Tomasza Awdziejczyka, który analogiczny efekt osiągnął zupełnie tradycyjną techniką – kładąc farbę olejną na zagruntowanym płótnie.

„Portret turkusowy” Agnieszki Sitko swą fakturą przywodzi na myśl obraz telewizyjny. Byłoby to nawiązanie do pop-artu, lecz mocno pogłębiające ową konwencję. Pastelowe barwy i niejednolite tło tworzą refleksyjny, lekko melancholijny nastrój zadumy.

O tym, że stary, poczciwy impresjonizm także wciąż bywa inspirujący dla współczesnych plastyków, przekonują Józef Marzec, Andrzej Sobieraj, czy Emilia Sobieraj, portretując zakątki Olkusza, lub całą jego panoramę, rozświetlone słońcem i lekko rozmyte. W nieco podobnych rejonach sytuuje się Alicja Jakubas z nocnym widokiem dachów śródmieścia, nad którym dzwonnica kościoła majaczy niewyraźnie, niby dym z komina lub fragment zasnuwających niebo chmur. Do puentylizmu nawiązuje radosny „Słoneczny dzień” Joanny Zając-Slapničar. Z kolei „Dusza kopalni” Słowenki Suzany Švent swą baśniowością sytuuje się zaskakująco blisko fantazji malowanych przez Chagalla.

Zupełnie indywidualną wizję świata zaproponował Stanisław Białogłowicz – jego „Święta skała”, mimo pozorów mroczności, jest obrazem nieomal sakralnym. Tytułowa skała świeci w ciemności światłem spadającym na nią z nieba, a jej blask udziela się stojącym przy niej ludziom – ich postacie widoczne są jedynie dzięki otaczającej je świetlnej aurze. O „Katedrze” Tomasza Lubaszki trudno powiedzieć, czy przedstawia skalną ścianę, czy szczegół architektoniczny, jednak i w tej wizji można odnaleźć wyraźny pierwiastek religijny. Zupełnie inaczej, choć równie metafizycznie, jurajskie skałki widzi Dorota Waligóra – niewysokie przecież formacje skalne na jej obrazie „Ostańce” zdają się wtapiać w płynące nad nimi chmury.

W zupełną abstrakcję poszedł Michał Jan Wielowiejski. Jego rysowany ołówkiem „portret” stolicy naszego powiatu – zatytułowany, jak cały plener, „Srebrne miasto Olkusz” – może być równie dobrze jedną ze skał, co stylizowaną mapą, zdeformowanym portretem olkuszanina albo bezkształtną bryłką srebra. Nie mniej abstrakcyjna jest kolażowa kompozycja Barbary Drev, będąca jak gdyby zbiorem nieuporządkowanych wspomnień z pobytu na Jurze.

W zupełnie osobny wreszcie sposób przyjrzał się pejzażowi ziemi olkuskiej – prawdopodobnie okolicom Przemszy – Duan Xiaoping, przybysz z Chin. Jego utrzymany w jednolitej, żółtawej tonacji obraz jest nowoczesną wersją tradycyjnego wschodniego malarstwa, urokliwych miniatur kreślonych tuszem na papierze.

Oczami młodzieży

Wernisażowi „Srebrne Miasto Olkusz” towarzyszyło w tym roku otwarcie innej wystawy, także mocno związanej tematycznie z olkuską ziemią. Mowa o zlokalizowanej na piętrze galerii BWA ekspozycji „Zamek Rabsztyn”. Złożyło się na nią pokłosie pleneru, jaki zorganizowało olkuskie Stowarzyszenie „Zamek Rabsztyn” wraz z Galerią Sztuki Współczesnej Biura Wystaw Artystycznych w Olkuszu. W przedsięwzięciu wzięli udział uczniowie Zespołu Państwowych Szkół Plastycznych w Krakowie oraz Zespołu Szkół Plastycznych im. Tadeusza Kantora w Dąbrowie Górniczej, będących partnerami projektu. Efekty zmagań młodych plastyków z rabsztyńską twierdzą i jej otoczeniem okazały się nader interesujące.

Widać, że impresjonizm jest tym, co dziś najbardziej inspiruje początkujących artystów. Większość prezentowanych obrazów – to malowane szybkimi pociągnięciami pędzla widoki w pełnym słońcu. Jedynie Aleksandra Lupa i Karolina Barańska pokusiły się o przedstawienie rabsztyńskich ruin widzianych po zmroku. Zmiany barw pod wpływem światła, uproszczenie lub rozmycie konturów – to także wyznaczniki stylu impresjonistycznego, mniej lub bardziej widoczne na większości płócien. Z konwencji tej wyłamała się Karolina Barańska, której nocny widok zamkowych murów nawiązuje do ekspresjonizmu. Bardzo indywidualne widzenie świata przedstawiły też Aleksandra Braska i Zofia Siudak, stosując deformacje upodabniające obraz do mozaiki wyraźnie odcinających się plam lub do żywej, dynamicznej formy uchwyconej w trakcie jakichś przekształceń czy przegrupowań.

Warto było obejrzeć obydwie poplenerowe ekspozycje. Choćby po to, by przekonać się o wielości możliwych spojrzeń na znane nam doskonale miejsca i widoki. Patrząc na tych kilkadziesiąt prac można było samemu choć częściowo odzyskać świeżość spojrzenia na codziennie mijane rzeczy.

Jarosław Nowosad

Fot. Jacek Sypień, Olgerd Dziechciarz

powrót do listy