next
pause
play
prev

Kultura

15.04.2015

Rowerem ku bombie - Paweł Garwol

W Galerii Sztuki Współczesnej BWA w Olkuszu czynna jest wystawa malarstwa Pawła Garwola. Na jego niezwykłych obrazach rzeczywistość miesza się z nierealnością, snem, światem wyobraźni. Ekspozycję uroczyście otwarto w piątek 10 kwietnia 2015 r. Malarza przedstawiał zwiedzającym dyrektor galerii Stanisław Stach.

Paweł Garwol pochodzi z Katowic. Ukończył z wyróżnieniem szkołę Opus Art w Sosnowcu, zdobywając dyplom z projektowania wizualnego i przestrzennego. Jest stypendystą Marszałka Województwa Śląskiego w dziedzinie kultury. Jako artysta oprócz malarstwa tworzy formy przestrzenne, komiksy, para się też fotografią artystyczną.

Garwol jest surrealistą, jednak – paradoksalnie – mocno osadzonym w realizmie. Nie znaczy to, by kopiował Salvadora Dalego; żyje przecież w innych czasach, w innej rzeczywistości i ma w związku z tym zupełnie inną wyobraźnię. A jednak i u niego centralnym punktem jest praktycznie zawsze jakiś element realności, ukazany w zupełnie klasyczny sposób, lecz umieszczony przeważnie w zaskakująco odrealnionym kontekście.

Zilustrujmy tę nietypową metodę twórczą najprostszym przykładem. Na jednym z obrazów z cyklu „Czekanie” widnieje przystanek autobusowy. Oszklona wiata została przedstawia zupełnie realistycznie, nieomal hiperrealistycznie, ale zamiast na chodniku przy ruchliwej ulicy, artysta umieścił ją... na tle mapy połączeń autobusowych lub tramwajowych. Istotne jest tu bowiem nie ewentualne otoczenie przystanku, ale możliwości, jakie on sam otwiera. Wystarczy zaczekać na właściwy pojazd, by w krótkim czasie znaleźć się na drugim końcu miasta.

Nieco mniej oczywisty jest sens innego obrazu z tego samego cyklu. Krzesełka z dworcowej poczekalni, zamiast do platformy peronu umocowane do bliżej nieokreślonej ażurowej konstrukcji – ukrytych normalnie w betonie zbrojeń, czy może jakichś instalacji – wyglądają niby fragment karuzeli obracającej się na tle abstrakcyjnych, przestrzennych wzorów. Być może to gra wyobraźni czekającej na jednym z krzesełek postaci ludzkiej, sprowadzonej prawie że do samego konturu.

Przykładem specyficznego poczucia humoru malarza jest „Ordung”, również eksponowany w BWA. Płótno to wyobraża nieduży budynek, prawdopodobnie garaż – notabene przypominający komputerową wizualizację projektu architektonicznego – otoczony drucianą siatką. Otoczony nie w tym sensie, by otaczał go parkan ze słupków, na których ową siatkę zawieszono. Po prostu garaż na obrazie został okolony wzorkiem przypominającym splot takiej siatki.

Spośród przywiezionych do Olkusza obrazów szczególną wymowę ma dyptyk „Hello Little Boy”. Tłem tej kompozycji jest – wyglądający tak, jakby został namazany na brudnym murze – schemat pierwszej amerykańskiej bomby atomowej, która zwała się właśnie „Little Boy” („Chłopczyk”), a którą, jak wiemy, w 1945 roku zrzucono na Hiroszimę. W stronę tej narysowanej bomby jadą na rowerach jak gdyby zawieszone w powietrzu – i znów odmalowane z fotograficzną precyzją – nagie sylwetki kobiet i mężczyzn. Jak twierdzi sam artysta, obraz ten wyraża obawę, czy pęd ku samozniszczeniu nie jest aby niezbywalną, immanentną wręcz cechą ludzką. Odpowiedzi na to pytanie autor jednakże nie udziela. Chociaż u góry obrazu widać komiksowy „dymek” – tak, jakby jedna z postaci chciała coś powiedzieć – ale jest on pusty.

Subtelną ironią odznacza się „Święty szczyt”. W abstrakcyjnym pejzażu wędrują w dziwacznej pielgrzymce czarne postacie z zaznaczonymi krawatami. Poza tym jednym szczegółem są jedynie konturami, tylko jedna z nich ma uśmiechnięte zębate usta, jakby pysk rekina. Być może jest to satyra na współczesne korporacje i drapieżny pęd do sukcesu pracujących w nich ludzi.

To wszystko jedynie moje interpretacje zaledwie kilku dzieł Pawła Garwola, bardzo wieloznacznych, dających pole dla indywidualnych odczytań. Wystarczy obejrzeć zawieszone w BWA obrazy, by przekonać się, jak bogata i wielostronna jest jego wyobraźnia. Pełniejszy przegląd dokonań artysty przynosi jego przekrojowy album „Malarstwo 2004 / 2012”, który przeglądam pisząc niniejszy tekst. Zarówno ta niewielka publikacja, jak i – przede wszystkim – oryginalne obrazy udostępnione w BWA warte są bacznego przyjrzenia się. Wystawa będzie czynna do końca kwietnia.

Tekst: Jarosław Nowosad, zdjęcia: Olgerd Dziechciarz

powrót do listy