next
pause
play
prev

Kultura

20.05.2014

"Porumb" MLB w GSW BWA

Krakowski poeta Miłosz Biedrzycki spotkał się z czytelnikami w Galerii Sztuki Współczesnej BWA w Olkuszu 16 maja 2014 r. Autor promował swój najnowszy zbiór wierszy, zatytułowany „Porumb”.

Biedrzycki, często podpisujący się też skrótem: „MLB”, bywa w ostatnich latach częstym gościem olkuskiej galerii. Nic w tym dziwnego. Jako autor bardzo aktywny twórczo, średnio co dwa lata (nieraz co roku!) może pochwalić się nowym tomikiem poezji. Stwarza to okazję do kolejnych spotkań autorskich. W zeszłym roku prezentował utwory z tomu „Życie równikowe”, będącego wyborem z jego całej dotychczasowej twórczości. Nowy, dziesiąty już tomik jest zbiorem nowych utworów.

Zbiorek nosi tytuł „Porumb”, który w języku rumuńskim oznacza kukurydzę. Miłosz Biedrzycki – urodzony w Słowenii, spokrewniony z wybitnym poetą słoweńskim Tomažem Šalamunem, obecnie tłumacz i popularyzator jego twórczości w Polsce – jakiś czas temu odkrył także rumuńskie korzenie swojej rodziny. Dialogi i konflikty odmiennych kultur są motywem przewodnim wierszy z nowej książki, na równi z nieporozumieniami pomiędzy poszczególnymi ludźmi.

Na tle współczesnej poezji polskiej wyróżnia Biedrzyckiego m.in. nietuzinkowe poczucie humoru. Dobrym tego przykładem – absurdalny poemat o panu Cwaku Cwibaku, stołecznym birbancie, z tomu „Sofostrofa” (powtórzony też w „Życiu równikowym”). W utworach z nowego tomiku akcenty satyryczne są niemal wszechobecne. Czytając je, natrafiamy a to na parodię wiersza Zbigniewa Herberta, a to na kpinę z kłótni kilku nacji o autorstwo pewnej pieśni ludowej, która ostatecznie okazuje się pochodzić ze Szkocji… Jest i swoista przypowiastka o całkiem nieoczekiwanych skutkach omyłkowego wysłania SMS-a na telefon stacjonarny.

Nie znaczy to, by Miłosz Biedrzycki nie podejmował w swej poezji poważnych tematów. W jego najnowszych utworach wciąż powracają pytania o to, jaki wpływ mają na nas naród, kultura, religia z której się wywodzimy. W jakim stopniu korzenie, z których wyrastamy, stanowią o naszej tożsamości i sile, a w jakim nas ograniczają. Pozornie lekka, dowcipna forma tych rozważań nie umniejsza ich ważności; jedynie ułatwia czytelnikowi postawienie sobie podobnych pytań. Żart jest ze strony autora swoistym „podstępem”; za jego sprawą łatwiej „przełykamy” kwestie, które inaczej mogłyby nam się wydać zbyt poważne.

Swego zmysłu humorystycznego poeta dowiódł też „na żywo”. Zapytany o to, czy ze współczesnych poetów polskich „bliżej mu do Sosnowskiego, czy do Podsiadły”, szybko obliczył, jaka odległość dzieli go od miejsc zamieszkania obu autorów, by orzec, iż do Opola, gdzie rezyduje Podsiadło, jest mu nieco bliżej. Całe spotkanie odbyło się zresztą w luźnej, dalekiej od sztampy i zadęcia atmosferze. Widać, że dystans do samego siebie, jakiemu Biedrzycki daje wyraz w swej liryce, cechuje też jego sposób bycia.

Wiersze z tomiku „Porumb” czytam z niesłabnącą przyjemnością. Są one kolejnym potwierdzeniem niesłabnącej – od debiutu w 1993 roku – klasy autora. Słusznie też książka nominowana była w tym roku do dwóch prestiżowych nagród: „Silesiusa” i „Orfeusza”.

powrót do listy