next
pause
play
prev

Kultura

24.05.2013

Na równiku z Biedrzyckim

Miłosz Biedrzycki, znany poeta „pokolenia Brulionu”, spotkał się z czytelnikami w olkuskiej Galerii Sztuki Współczesnej BWA w ramach cyklu "Galeria Literacka" w poniedziałek 20 maja. Autor prezentował wiersze z tomu "Życie równikowe".

Czy poeta faktycznie był na równiku – nie wiem, ale nie wykluczałbym tego. Jako inżynier geofizyk zwiedził kawał świata i potrafi o tym zajmująco opowiadać. Ślady owych wojaży są też oczywiście obecne w jego twórczości. Urodził się w Słowenii, zresztą bodaj jako pierwszy tłumaczył na język polski twórczość wybitnego słoweńskiego poety Tomaža Šalamuna. Znany jest wszakże przede wszystkim z własnych wierszy.

Biedrzycki zalicza się, jak już powiedziano wyżej, do pokolenia twórców związanych z czasopismem "Brulion". Ten krakowski magazyn literacki na przełomie lat 80/90 miał status nieomal kultowy. W „Brulionie” jeśli nawet nie debiutowali, to w każdym razie dużo publikowali tacy autorzy, jak Manuela Gretkowska, Izabela Filipiak, Marcin Świetlicki, czy Jacek Podsiadło. Także Miłosz Biedrzycki znacząco zaistniał na łamach tego periodyku, zamieszczając tam między innymi swój ważny wiersz "Akslop" (tytuł – to odwrócone słowo "Polska"). Także w serii "Biblioteki Brulionu" wydał w 1993 roku swój pierwszy tomik, zatytułowany nietypowo, bo... jedynie gwiazdką. Obecnie jego dorobek poetycki obejmuje siedem książek, opublikowanych przez takie wydawnictwa, jak "Lampa i Iskra Boża" czy "a5".

W Olkuszu Biedrzycki gościł już kilka lat temu, promując zbiorek pt. "Sofostrofa i inne wiersze". Poza tym bywa częstym uczestnikiem spotkań "Galerii Literackiej" jako widz. "Życie równikowe" – to najnowszy tom jego poezji, jeśli nie liczyć amerykańskiej edycji tomiku "69" oraz literackiego eksperymentu "1122 do 33" – poematu napisanego wspólnie z Arturem Płaczkiewiczem (na zasadzie naprzemiennego dopisywania kolejnych partii tekstu). "Życie równikowe" zawiera jedenaście wierszy "premierowych", ale przede wszystkim obszerny wybór z całej dotychczasowej twórczości poety, dokonany przez redaktorkę Annę Kałużę.

Poeta postanowił tym razem przeczytać utwory mniej znane – wśród nich zwariowany poemat "Pan Cwak-Cwibak, stołeczny birbant" (którego głośne odczytanie przez autora przekonało mnie przed kilku laty do zakupu egzemplarza wspomnianej "Sofostrofy"), niemal klasyczny sonet, a także wiersz zainspirowany poezją Šalamuna. Autor potrafił też ciekawie, chwilami bardzo dowcipnie poprowadzić spotkanie, komentując niektóre utwory i odpowiadając na pytania widzów. Przy okazji można się było dowiedzieć m.in. o początkach fascynacji Biedrzyckiego utworami Šalamuna.

Twórczość Biedrzyckiego bywa trudna w odbiorze, ale nie bywa nudna. Poeta często układa swoje wiersze na zasadzie strumienia luźnych skojarzeń, albo odległych omówień. Nierzadko umieszcza w nich zasłyszane zdania, fragmenty artykułów z Internetu znalezione przez wyszukiwarkę itp. Jednakże punktem wyjścia z reguły jest jakaś opowieść, wspomnienia, anegdota. Takie próby powrotu do poezji epickiej (która w XX wieku znalazła się w zdecydowanym odwrocie) to zresztą typowa cecha poezji "brulionowców", podobnie, jak nierzadko trafiające się w wierszach kawałki pysznego humoru. Kto poniedziałkowe popołudnie spędził w olkuskim BWA, ten się nie nudził.

Jarosław Nowosad

zdjęcia: Katarzyna Szojda

powrót do listy