next
pause
play
prev

Kultura

31.12.2013

Łukasz Jarosz - sodoodporny

Łukasz Jarosz spotkał się z czytelnikami w Galerii Sztuki Współczesnej BWA w Olkuszu. Był to pierwszy jego wieczór autorski na ziemi olkuskiej od czasu otrzymania przez poetę prestiżowej nagrody.

Rok 2013 był jak dotąd najlepszy w twórczej drodze Łukasza Jarosza, poety z podolkuskiej Żurady. Za wydany rok wcześniej tomik wierszy „Pełna krew” otrzymał Nagrodę im. Wisławy Szymborskiej. Mniej więcej w tym samym czasie Galeria Literacka BWA wznowiła jego zbiór pt. „Spoza”, uzupełniony przez autora o kilka nowych wierszy. Jako muzyk (perkusista) Jarosz wydał podwójny album „Psycho-gą… …bka folk”, nagrany z zespołem Zziajani Porywacze Makowców.

Dobrym podsumowaniem tego roku było spotkanie w sali wystawowej olkuskiej galerii. Wbrew temu, co mówi się o małym zainteresowaniu poezją, frekwencja nie była zła i bynajmniej nie objęła wyłącznie przedstawicieli olkuskiego środowiska artystycznego.

Łukasz odczytał kilka tekstów zarówno z „Pełnej krwi”, jak i z tomu „Spoza”, po czym przeszedł do niepublikowanych jeszcze utworów. Złożą się one na książkę pt. „Świat fizyczny”, która ma być wydana w przyszłym roku. Podobnie jak poprzednia, ukaże się nakładem wydawnictwa „Znak”.

Na ile zdołałem się zorientować, nowe wiersze wyraźnie kontynuują to, co mogliśmy przeczytać w ostatnich tomach, ale w formie doskonalszej, bardziej skondensowanej. W dalszym ciągu jest to poezja najbliższego otoczenia: domu, rodziny, przyjaciół, lokalnego pejzażu i przyrody. Kameralne liryki, częściej operujące obrazem niż grą słowną; tyleż opisowe, co konfesyjne; pozornie proste, w istocie pełne metafizyki ukrytej pod „somą” codzienności – taki jest styl Jarosza, konsekwentnie rozwijany w kolejnych tomach (może poza bardzo hermetyczną „Mimikrą”, stanowiącą raczej epizod w twórczości poety). O ile jeszcze debiutancki tom mógł budzić skojarzenia z późniejszymi utworami Jacka Podsiadły, to już począwszy od książki „Biały tydzień” trudno pomylić twórczość Jarosza z czyjąkolwiek inną. Rozpoznawalny, wyrazisty styl okazał się „sposobem na sukces”.

Po zachowaniu autora, bezpretensjonalnie, często dowcipnie odpowiadającego na pytania publiczności, widać, że ów sukces poecie nie zaszkodził. Łukasz Jarosz wydaje się być odporny na najgroźniejszy trunek świata: wodę sodową. Nie „gwiazdorzy”, nie udaje kogoś, kim nie jest. Pozostał tym samym sympatycznym facetem, z którym można wypić piwo i pogadać, niekoniecznie o literaturze. Po dawnemu bezpośredni, potrafi zażartować z samego siebie i z własnego sukcesu. Miałem okazję się o tym przekonać podczas „afterparty”, gdy akcja z Galerii BWA przeniosła się do jednego z pobliskich lokali.

Jarosław Nowosad

powrót do listy