next
pause
play
prev

Aktualności

24.09.2014

Starożytność w szatach współczesności

Warto obejrzeć wystawę obrazów Dariusza Kalety, czynną w olkuskiej Galerii Sztuki Współczesnej BWA. W jego pozornie realistycznym malarstwie odnaleźć można wiele mitologicznych odniesień, a nawet motywy magiczne. Ekspozycję uroczyście otwarto w piątek 19 września 2014 roku.

Dariusz Kaleta jest absolwentem krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych na wydziale grafiki, jednak w swej twórczości koncentruje się na malarstwie sztalugowym. Jego dorobek twórczy obejmuje 11 samodzielnych wystaw oraz udział w wielu ekspozycjach zbiorowych w Polsce, Niemczech, USA i Francji. Należy do formacji artystycznej „Grupa Apellesa”, która w 2011 r. wystawiała w Rzeszowie prace wspólnie z Magdaleną Abakanowicz.

W Olkuszu artysta zjawił się w towarzystwie Grażyny Lewczuk, którą przedstawił jako swoją muzę i… modelkę (wśród wystawianych dzieł znalazł się m.in. jeden z jej portretów). W galerii BWA malarza przywitał Olgerd Dziechciarz oraz całkiem liczna grupa zwiedzających. Dyrektorowi Stanisławowi Stachowi pełnienie honorów galerii uniemożliwił służbowy wyjazd.

W słowie wstępnym malarstwo Dariusza Kalety zostało nazwane realistycznym, co jest wszakże pewnym uproszczeniem. Istotnie, malarz portretuje postacie ludzkie z nieomal fotograficzną dokładnością, bez typowych dla nowoczesnego malarstwa deformacji. Jednak już kontekst, w jakim je umieszcza, daleki bywa od zwyczajności typowej dla ściśle pojmowanego realizmu. Widać to szczególnie w obrazie pt. „Mitologia”. Artysta sportretował młodą dziewczynę (swoją uczennicę, jak wyjaśnił) pochyloną nad wyjątkowo kobiecym (nawet dość ponętnym) wcieleniem hydry. Między postacią ludzką a mityczną biegnie wąski, jasny promień światła. Trudno powiedzieć, czy przyszła artystka czerpie tą drogą inspirację ze starogreckiej mitologii, czy też sama ją na nowo stwarza. Według autora obrazu, dzieje się jedno i drugie – między współczesnością a mitologią zachodzi „sprzężenie zwrotne”. Obraz ten wydaje się kluczem do całego mitologicznego wątku w twórczości Kalety.

Owo „sprzężenie zwrotne” między starożytnością a teraźniejszością dobrze widać w takim obrazie, jak „Pigmalion”. Królowa Galatea widnieje na nim jako współcześnie (i wytwornie) ubrana kobieta w pozie ewidentnie władczej. Zdominowany przez nią tytułowy bohater siedzi z podpartą głową i takim wyrazem twarzy, jakby chciał powiedzieć: „Co ja narobiłem?!”. Podobnie refleksyjnym poczuciem humoru odznacza się płótno zatytułowane „Helena i Parys”. O ile mężczyzna z jabłkiem w ręku ma myślącą twarz Hamleta, to królowa Sparty patrzy z demoniczną wręcz żądzą – trudno powiedzieć, czy skierowanym do niego, czy tylko do nieszczęsnego jabłuszka, na które być może sama miałaby chrapkę… Dariusz Kaleta przenosi starożytną mitologię do współczesności, trochę podobnie, jak w literaturze czynił to Zbigniew Herbert.

Do „mitologicznego” nurtu nawiązuje ciekawy cykl „portretów” greckich filozofów. Luminarze antycznej myśli występują jako pozornie zwyczajni, nowocześnie ubrani ludzie, ale istotne jest to, co robią – postawa ciała. Przykładowo Arystoteles patrzy w trzymaną w rękach księgę, natomiast Platon sponad swojej księgi patrzy na nas.

O celowości takiego „uwspółcześniania” motywów klasycznych najdobitniej świadczą obrazy nawiązujące do księgi aktualnej w każdym czasie – mowa, rzecz jasna, o Biblii. Myślę tu szczególnie o dyptyku „Jawnogrzesznice”. Maria Magdalena ubrana zgodnie z kanonami swojej epoki jest już dla nas zbyt „grzeczna”, tak, że nieomal zapominamy, czym się naprawdę zajmowała. Jawnogrzesznice pędzla Kalety wyglądają jakby żywcem wzięte z dzisiejszej agencji towarzyskiej. Kuszą i jednocześnie niepokoją; leżąca na ziemi korona cierniowa, w pierwszej chwili niewidoczna, we współczesnej scenerii zachowuje dawną aktualność. Takie dziewczyny jak Magdalena również dziś czekają na swego zbawiciela.

Są też wśród płócien Kalety obrazy pozbawione odniesień intertekstualnych. To sceny baśniowe, surrealistyczne, które mogłyby być ilustracjami do opowieści z nurtu fantasy. Jeśli można je zaliczyć do realizmu, to jedynie magicznego. Reprezentują swoisty „surrealizm realistyczny”, podobny trochę do tego, czemu niegdyś hołdował Salvador Dali. Bywa i tak, że ów „pierwiastek magiczny” zaznaczony zostaje bardzo delikatnie. Tak jest w przypadku obrazu „Błękitny anioł”. Dziewczyna w krótkiej białej sukience, być może tancerka, siedzi na tle dwóch niebieskich zasłon układających się w kształt skrzydeł.

Zachęcam do obejrzenia obrazów Dariusza Kalety. W Galerii Sztuki Współczesnej BWA przy ul. Szpitalnej 34 w Olkuszu można je będzie zobaczyć do 4 listopada.

Tekst: Jarosław Nowosad

Zdjęcia: Olgerd Dziechciarz, Jarosław Nowosad

powrót do listy

Kalendarium

Lipiec 2019
Pn Wt Śr Czw Pt Sob Nd
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
2930311234
wszystkie wydarzenia