next
pause
play
prev

Aktualności

08.11.2012

Lady Was Good!

Pierwszy dzień Olkuskich Zaduszek Jazzowych za nami. 7 listopada 2011 roku w sali wystawowej Galerii BWA wystąpił zespół Sylwia Stańczyk Kwartet. Wokalistkę Sylwię Stańczyk nieraz już mieliśmy okazję w Olkuszu usłyszeć - ze swym kwartetem występowała w tym samym miejscu dwa lata temu, podczas Zaduszek A.D. 2010, a w zeszłorocznej edycji tej imprezy pojawiła się jako wokalistka krakowskiego Bossa Trio. W środowy wieczór wraz z Sylwią wystąpili: Jarosław Kaganiec (fortepian), Paweł Kluba (bas) i Michał Peiker (perkusja). Program koncertu wypełniły słynne standardy - światowe, jak "All of Me" (Marks / Simmons), i polskie, na czele z "Pogodą ducha" z repertuaru Hanny Banaszak.

Zaczęli od "You Are the Sunshine of My Life" Stevie Wondera i od razu wiedziałem, że będzie to piękny występ. Zagrali z energią, uczuciem i inwencją, rozwijając temat w błyskotliwe partie solistyczne. Tak miało być do końca programu, czy to w żywej sambie, czy lirycznej balladzie "Georgia" Raya Charlesa.

Parafrazując tytuł wykonanego przez Sylwię gershwinowskiego evergreenu "Lady Be Good", trzeba powiedzieć: lady is good i wie to każdy, kto kiedykolwiek ją słyszał. Ta wokalistka potrafi zaczarować słuchacza swoim ciepłym, nieomal czarnym głosem. To urodzona jazzmanka, obdarzona naturalnym feelingiem (słychać go nie tylko w jej śpiewie, ale i w dyskretnym "tańcu", który nie wygląda na wyreżyserowany) i darem improwizacji. Im dłużej trwał koncert, tym mniej "odśpiewywała" nuta w nutę znane tematy, coraz dalej wędrując w stronę własnych interpretacji. Nie można chyba nazwać prawdziwym jazzmanem kogoś, kto nie potrafi cudzego utworu zamienić w nieomal własny. Kilka razy - stanowczo za rzadko! - śpiewając scatem, odpłynęła w czystą improwizację, jak w nastrojowym temacie "Lullaby of Birdland" George’a Shearinga.

Nie bez kozery w programie i na plakatach czytamy: Sylwia Stańczyk Kwartet, nie zaś: Sylwia Stańczyk z zespołem. Wszyscy instrumentaliści udowodnili, że są równorzędnymi partnerami liderki, a nie tylko akompaniatorami. Jarosław Kaganiec - pochodzący z Olkusza muzyk doskonale znany w krakowskim środowisku nie tylko jazzowym (współpracuje z Teatrem Starym, a od niedawna także z Andrzejem Sikorowskim) - chyba żadnego z utworów nie pozostawił bez własnej rozbudowanej solówki. Szczególnie przejmującą zagrał w "What a Wonderful World" Louisa Armstronga, a chyba najkunsztowniejszą - w "Night and Day" Cole’a Portera. Z równą swobodą improwizował w "Autumn Leaves" Kosmy, co w balladzie "Kiedy mnie już nie będzie" Krajewskiego i Osieckiej, zamienionej przez muzyków w bossanovę (i chyba właśnie tak powinno się ten utwór wykonywać), gdzie swej partii solowej nadał formę wariacji wokół głównego tematu.

Ktokolwiek sądzi, że zadanie basisty w muzyce jazzowej sprowadza się do riffu, koniecznie powinien posłuchać tego, co wyprawiał ze swą gitarą basową Paweł Kluba. I on już w pierwszym utworze wykonał piękne solo, w niczym nie ustępujące zagranemu przez pianistę. W "Cheek To Cheek" z repertuaru Franka Sinatry jego improwizacja rozkręcała się powoli i nikt chyba nie spodziewał się fajerwerków, w jakie rozwinąć się miały proste z początku dźwięki. Podczas koncertu zagrał wiele takich solówek, często niesłychanie melodyjnych. Można tylko żałować, że w mikserze dźwięku "obcięto" brzmieniu jego instrumentu górne częstotliwości (wbrew piątemu spośród "Dziesięciu Przykazań Basskich" śląskiego kontrabasisty Bogdana Mizerskiego: "Nie zabasowuj basu"), co pozbawiło jego partie "powietrza", "przestrzeni".

Również perkusista Michał Peiker błysnął kilkoma krótkimi solówkami. Granie dłuższych byłoby trudne przy skromnym zestawie instrumentów perkusyjnych, jaki ze sobą przywiózł (brakowało nawet półkotła, o kotle nie mówiąc!). Nie oznacza to bynajmniej, by rzadko wychodził swą grą poza tradycyjnie przypisaną mu rolę w sekcji rytmicznej. Dał się poznać jako wspaniały kolorysta, dyskretnie podkreślając nastrój utworów np. efektownym tremolo na werblu albo jednym z talerzy.

Gdy na bis jeszcze raz sięgnęli do twórczości spółki autorskiej Krajewski / Osiecka, wspólnie improwizując wokół tematu "Uciekaj moje serce", pomyślałem, że nieźle byłoby mieć ich na płycie, i to najlepiej koncertowej. Estradowy luz i fenomenalny kontakt z publicznością - to coś, co trudno byłoby odtworzyć w warunkach studia. Żegnając się ze słuchaczami twierdzili, że nawet w Krakowie nie mają tak dobrej publiczności, jak w Olkuszu. Może więc kiedyś nagraliby właśnie u nas album live? Póki co, niecierpliwie czekam na zimę i kolejną edycję "Kolęd jazzowych" w ich wykonaniu.

Dziś drugi dzień Olkuskich Zaduszek Jazzowych. O 18:00 w BWA wystąpi Witold Janiak Trio.

Jarosław Nowosad
powrót do listy

Kalendarium

Grudzień 2019
Pn Wt Śr Czw Pt Sob Nd
2526272829301
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
303112345
wszystkie wydarzenia