next
pause
play
prev

Aktualności

09.10.2013

„Spoza” Jarosza po raz drugi!

Trzymam w rękach zupełnie świeże wznowienie tomiku wierszy Łukasza Jarosza pt. "Spoza". Jest to, jak informuje strona tytułowa, "wydanie II rozszerzone”, zawierające utwory z lat 1999-2012.

Pierwotnie książeczka ukazała się pod koniec roku 2011 i obejmowała lata 1999-2010. Wtedy, na łamach 104. numeru miesięcznika "Ziemia Olkuska", pisałem o tej publikacji tak:

Nieduża książeczka nosi tajemniczy tytuł "Spoza". Więcej wyjaśnia umieszczony na tytułowej stronie podtytuł: "wiersze 1999-2010". Tomik zawiera po prostu wybór utworów rozproszonych, pochodzących spoza dotychczasowych książek Łukasza, a publikowanych na łamach prasy. Dostajemy zatem cenne uzupełnienie, a zarazem swoisty „przegląd” twórczości poety w kolejności chronologicznej. Umożliwia to prześledzenie kolejnych jej etapów "w pigułce".

Pierwsze utwory ukazują wizję świata znaną z debiutanckiego zbiorku zatytułowanego "Soma", gdy poeta był jeszcze pod wyraźnym wpływem nowszych wierszy Jacka Podsiadły. Konstatacje na temat związków człowieka ze światem przyrody i światem cywilizacji; obserwacje, pod których powierzchnią - ową "somą" - można jedynie przeczuwać niematerialne "drugie dno". O tym etapie autor napisze później: „chciałem zobaczyć kulistą duszę świata”. A to już słowa z drugiej książki Jarosza - "Biały tydzień". Następują zatem wiersze bardziej otwarcie poszukujące duchowego pierwiastka w świecie. Jest też parę utworów z - powiem szczerze - najmniej przeze mnie lubianego okresu w twórczości poety, gdy stała się ona zbyt hermetyczna, bliska nieprzeniknioności. To utwory, które nie weszły do tomu "Mimikra". Są wreszcie coraz bardziej lapidarne, w których wizja odzyskuje klarowność... nawet jeśli jest to tylko klarowność czystej szyby, za którą w dalszym ciągu panują ciemności lub mgła. Te wiersze zapowiadają kolejny zbiór: "Wolny ogień".

Wiemy już, co w poezji Jarosza się zmieniało. A co pozostaje niezmienne? Przez cały czas autor - rzecz można - "myśli obrazem". Wizualny konkret - czy to przedmiot, pejzaż, czy też zdarzenie - jest punktem wyjścia ku mniej lub bardziej zakamuflowanym pytaniom o metafizyczne "tło".

Co mógłbym do tego dodać dzisiaj, po powtórnej lekturze tych wierszy? Chyba to, że – odczytując poezję Jarosza jak zapis percepcji rzeczywistości – nie doceniłem innego ważnego wątku. Chodzi o osobistą relację podmiotu lirycznego ze światem. Tworzenie go (jak w wierszu "Dom jest pusty"), ale także stawanie się pod jego wpływem ("This mortal coil"), wreszcie – nakładanie się obu procesów ("Większość rzeczy robię machinalnie..."). Świadomość takiej zależności między osobą a otoczeniem jest chyba głównym źródłem stale wyczuwalnego napięcia na tej granicy. Kto wie, może właśnie stąd bierze się owa wyostrzona uwaga, z jaką Jarosz obserwuje i notuje dziejące się wokół niego rzeczy? Z całą natomiast pewnością jest to jeszcze jeden wyznacznik oryginalnego "głosu" poety, coraz bardziej docenianego przez krytykę.

Jak wspomniałem, II wydanie tomu zostało rozszerzone. Przybyło osiem nowych utworów; niektóre z nich zaliczyłbym do najlepszych w całym tomie. Są niezwykle lapidarne, skondensowane (prawdopodobnie powstały w podobnym czasie, co tomik "Wolny ogień"). W niewielu słowach, bez dawnej rozlewności, w większości kontynuują jednak typową dla Jarosza "refleksyjną epickość". Widać to najlepiej w utworach "Dna" i "Ród". Pierwiastek metafizyczny ujawnia się najwyraziściej w eschatologicznych, otwarcie nawiązujących do Biblii "Kierunkach", ale także w nieco dłuższym wierszu "Baczność". Ten drugi przywołuje motywy pokutne, odwołując się do rytuałów inicjacyjnych rodem z buddyzmu i... plemion Czarnej Afryki. Z kolei "Wiara" to swoisty powrót do "litanii-katalogów" z tomu "Biały tydzień", lecz w bardziej zwartej formie. Niespodzianką są wyjątkowo krótkie "Prawdziwa walka" i "Osoby", będące udanymi próbkami poezji... lingwistycznej! Ten pierwszy utwór jest słowną "układanką", dającą się odczytać na co najmniej dwa sposoby. Drugi wygląda na zainspirowany wierszami ze zbiorku "Mniej niż zło" olkuskiego poety Olgerda Dziechciarza.

W drugim numerze "Kwartalnika Powiatu Olkuskiego", recenzując tomik Jarosza "Pełna krew" (wydawnictwo Znak), pisałem:

Łukasz Jarosz z tomiku na tomik coraz mocniej udowadnia, że jest "rasowym poetą", "poetą pełnej krwi". Bez gwałtownych wolt stylistycznych rozwija swój warsztat literacki, dostarczając odbiorcy produkt coraz wyższej jakości. Jest jak The Rolling Stones: być może nie zaskoczy odbiorcy, ale na pewno go nie zawiedzie.

Nowe wiersze z tomu "Spoza" nie zawiodły mnie, a niektóre przyniosły też zaskoczenie (co i Stonesom się zdarzało – vide "Continental Drift" z płyty „Steel Wheels"). Ta reedycja stanowi cenne uzupełnienie obrazu twórczości poety.

Łukasz Jarosz: Spoza (wiersze 1999 – 2012). Wydanie II rozszerzone; Grafpress na zlecenie Starostwa Powiatowego i Galerii Literackiej przy GSW BWA w Olkuszu, 2013.

Jarosław Nowosad

powrót do listy

Kalendarium

Grudzień 2019
Pn Wt Śr Czw Pt Sob Nd
2526272829301
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
303112345
wszystkie wydarzenia