next
pause
play
prev

Aktualności

04.02.2013

Olkuszanka w Ogrodzie Debiutów

W kwartalnika „Topos” (Nr 6/2012) w rubryce „Ogród debiutów”, znany poeta i krytyk Piotr Wiktor Lorkowski zrecenzował tomik „Poza ramy” Marty Jurkowskiej, olkuskiej poetki, laureatki wielu konkursów, wyróżnionej w VIII Ogólnopolskim Konkursie Poetyckim im. Kazimierza Ratonia (więcej o autorce: http://portpoetycki.pl/autorzy/poezja/marta-jurkowska/). Książka wydana została staraniem Galerii Literackiej przy GSW BWA w Olkuszu, przy wsparciu finansowym Starostwa Powiatowego w Olkuszu.

Piotr Wiktor Lorkowski

Ogród debiutów (12)

BYLINY MALOWNICZE. Marta Jurkowska, Poza ramy (Grafpress, Olkusz 2011). Debiut świadczący o znakomitym wyczuciu istoty poezji, która z zasady jest wychodzeniem poza ramy użytkowo potraktowanego języka, poza ramy potocznie postrzeganego świata, gdzie coś się dzieje, a potem znika bez śladu, wraz ze swoim zgiełkiem i zgrzytem. Ciekawe, co autorka powiedziałaby na tak przewrotne dictum recenzenta? Czy zaprotestowałaby przeciwko takiemu czytaniu, zwracając uwagę przede wszystkim na wiersze inspirowane malarstwem Moneta? (Rzeczywiście – wielkiej urody.) Lecz dla mnie stanowią one punkt dojścia, uwieńczenie całości książki. Poetka roztropnie umieściła je pod koniec zbioru, prezentując zrazu kunszt krystalizowania znaczeń w chwilach gdy powstają. Jej liryczne inspiracje leżą na ulicy Codziennej, w środku życia (por. wiersz Krok od siebie). Niesie je ze sobą rzeka lub burzowe załamanie aury (Corrida). Trzeba je tylko przetworzyć. Używając odpowiednich technologii doprowadzić do zwięzłości, do przejrzystości; skomponować w figury ambiwalentne – tyleż zagadkowe, co czytelne na ich najmniej oczywistych poziomach (zob. Promenada). W razie potrzeby należy antropomorfizować przedstawianą przestrzeń (przykładowo: „Ulica ma uszy stopy usta, / ulica mówi stój, bo zginiesz – / giniesz i stoisz / pośrodku tłumu. // Ulica zna ciemne sylwetki, / tajne przejścia, bramy wąskie / jak gardła butelek. / Zapałki wysuwają z nich / syczące języki – / skaczą do ust” – z wiersza Przewodnik). Metafory Jurkowskiej trafiają bardzo często w samo sedno wyobraźni. Pomocna tutaj okazała się również umiejętność sięgania do źródłowych narracji naszej kultury, zwłaszcza do dziejów upadku biblijnych Prarodziców, który to wątek przewija się trzykrotnie, ujmowany coraz ciekawiej. Nie wierzycie? Popatrzcie na Ewę, co teraz „zbiera inne owoce / rodzi dzieci i nie pozwala sobie / syczeć za uchem”. To cytat z wiersza Nie stało się nic. Czy jednak naprawdę nic nie zaszło? Przecież spotykamy tu Ewę mądrzejszą o dziesiątki trudów i o żar Adamowych pocałunków. Z taką Ewą kusiciel miałby ciężką przeprawę! O sile metafor Jurkowskiej przekonują nas wiersze będące zapisami lub wręcz rekonstrukcjami wspomnień z przeszłości rodzinnej (świetny, zwięzły Sierp) lub prowincjonalno-parafialnej (Odpust). Poetka na ogół unika konfesyjnego mówienia wprost. Chyba, że obowiązek przyjaźni nakazuje nieść pocieszenie zasmuconemu nieszczęśliwym kochaniem (zob. Pamiątka z wakacji). W końcowym cyklu ekfraz – komentarzy do płócien Moneta, liryczne ,ja” przyjmuje postawę hermeneuty, pomnażającego wymowę obrazu. Spaceruje więc od nenufarów do japońskiego mostka; wraz z rybaczkami wychodzi na klify Pourville; zanurza się w wielki błękit koło Antibes. Poniekąd działa wbrew artystycznym założeniom impresjonistów stawiających na czystą, pozbawioną anegdoty wizualność. Usprawiedliwia ją jednak wdzięk interpretacji, gotowość obdarzania bohaterów kolejnych obrazów żywymi emocjami (por. Czekając na statek). Debiut późny, ale – powiedzmy wprost – bardzo, bardzo piękny.

powrót do listy

Kalendarium

Listopad 2017
Pn Wt Śr Czw Pt Sob Nd
303112345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930123
wszystkie wydarzenia