next
pause
play
prev

Aktualności

10.01.2014

Mikołów w BWA

„Impresje Mikołowskie 2013” – to tytuł wystawy zbiorowej, otwartej w Galerii BWA 3 stycznia 2014 roku. Można na niej obejrzeć obrazy powstałe podczas zeszłorocznego pleneru malarskiego w Mikołowie.

Od kilku lat olkuska Galeria Sztuki Współczesnej BWA prowadzi ciekawą „wymianę kulturalną” z mikołowską Galerią Miejskiego Domu Kultury. W obu miastach co roku organizowane są plenery malarskie – w Olkuszu jest to „Srebrne Miasto”, zaś w Mikołowie – „Impresje Mikołowskie”. Miejscowi i zaproszeni plastycy spotykają się latem w danym mieście, by we poszukiwaniu przez kilkanaście dni wspólnie poznawać bliższą i dalszą okolicę, jeździć na wycieczki i, oczywiście, tworzyć. Pokłosie każdego z tych wydarzeń artystycznych jest prezentowane na specjalnej wystawie. A po zakończeniu obu ekspozycji obrazy z Olkusza na kilka tygodni jadą do Mikołowa i są wystawiane w tamtejszej galerii sztuki. My w zamian możemy w tym czasie podziwiać to, co powstało w trakcie „Impresji Mikołowskich”.

W otwarciu olkuskiej ekspozycji wziął udział gość specjalny – burmistrz Mikołowa Marek Balcer, jako przedstawiciel Urzędu Miejskiego w Mikołowie, współorganizatora pleneru (obok Galerii MDK oraz Mikołowskiego Impresariatu Kultury). W swym przemówieniu wspomniał, że Olkusz i Mikołów są w gronie dziesięciu miast śląskich i małopolskich, które aplikują o 170 milionów złotych środków unijnych na współpracę międzyregionalną. Wśród VIP-ów był też kierownik pleneru Gerard Piszczek oraz kilku uczestników, m.in. Joanna Warchoł, Grzegorz Rzeźniczek, Agnieszka Sitko, a przede wszystkim Jego Magnificencja rektor ASP w Krakowie prof. Stanisław Tabisz. Artysta, który sam był uczestnikiem pleneru, podkreślał podobieństwo między imprezą olkuską i mikołowską, w których niejednokrotnie biorą udział ci sami artyści. W niewielkich w sumie miastach udało się zorganizować cykliczne wydarzenie o randze międzynarodowej, przyciągające znanych i cenionych twórców.

Uczestnikami tegorocznego pleneru w Mikołowie byli: Roman Banaszewski, Renata Bonczar, Antoni Cygan, Barbara Kasperczyk-Gorlak, Iwa Kruczkowska, Franciszek Maśluszczak, Dariusz Miliński, Stefan Poniewiera, Henryk Ożóg, Krzysztof Rzeźniczek, Maria Samborska, Agnieszka Sitko, Stanisław Stach, Jan Szmatloch, Stanisław Tabisz (komisarz artystyczny pleneru), Joanna Warchoł.

Jak już pisałem przy okazji grudniowej wystawy „Srebrne Miasto 2013”, wystawy zbiorowe są dla mnie przede wszystkim okazją do zapoznania się z wielością sposobów widzenia świata. Ekspozycje indywidualne zazwyczaj stanowią bardziej kompletną ilustrację czyjegoś spojrzenia na otoczenie i refleksji nad nim; dają szansę przebywania w czyimś świecie. Wspólne przedsięwzięcia dają obraz bardziej wyrywkowy, za to zróżnicowany, niczym obracający się kalejdoskop, który w każdej chwili zaskakuje innym ułożeniem kształtów i barw.

Nie dla wszystkich uczestników Mikołów stał się bezpośrednią inspiracją. W przypadku Iwy Kruczkowskiej-Król raczej obudził egzotyczne wspomnienia lub… marzenia. Portret tradycyjnie ubranej Arabki, a zwłaszcza ciemnoskóra rodzina wędrująca przez pustynię – to nie są widoki, których spodziewałbym się w śląskim miasteczku. Do miejscowości nie leżącej nad żadnym zbiornikiem wodnym nie pasuje mi również molo i plażowe kosze, które namalował Krzysztof Rzeźniczek. Ten artysta plasuje się blisko nurtu hiperrealizmu, lecz nie do końca – nie odtwarza wiernie rzeczywistości, lecz przetwarza ją lekko impresjonistycznie, poprzez nastrojową grę świateł. By pozostać przy realistach – raczej historia niż teraźniejszość musiała zainspirować Antoniego Cygana. Jego obrazy są równie stylowe, jak przedstawiane na nich wnętrza kramu czy karczmy – stroje, światło, całe widzenie ludzkiej twarzy i postaci zdają się pochodzić z czasów Pierwszej Rzeczypospolitej. Równie dawny wydaje się trębacz na tle miejskiego pejzażu starych kamieniczek, namalowany przez Franciszka Maśluszczaka w duchu mniej realistycznym, jakby ze starych rycin.

Wśród pejzaży najbardziej ujęły mnie barwne litografie Barbary Kasperczyk-Golak. Mnie przypominały przetworzone komputerowo zdjęcia, komuś innemu tzw. fotografię otworkową; w istocie są to grafiki odbite na kilku warstwach folii. Abstrakcyjne „Domy Dusz”, czarne zarysy trudnej do zidentyfikowania zabudowy, na ognistoczerwonym tle, niby w promieniach zachodzącego słońca, namalowała Renata Bonczar. Równie niezwykłe są „Polskie Góry” Stefana Poniewiery, krajobraz najprawdopodobniej Beskidu Śląskiego przeniesiony w świat rodem z mrocznych baśni. Również m.in. górski pejzaż mógł być tematem abstrakcyjnych, akwaforty Jana Szmatlocha. Z malarstwem Joanny Warchoł zetknąłem się już przy okazji wystawy „Srebrne Miasto”, jej krajobrazy to obłe zarysy łagodnych wzgórz, z jednorodną dominantą, w które malarka wprowadza geometryczne, kłujące „promienie słońca”. Skrajnie odmiennym widzeniem Mikołowa podzielił się olkuszanin Stanisław Stach; jego mozaikowe przedstawienia zabytkowej architektury, utrzymane w sielankowym nastroju, być może zwiastują nowy nurt w twórczości tego artysty.

Twarze napotykanych ludzi musiały natchnąć Romana Banaszewskiego, który stworzył cykl swego rodzaju szkiców portretowych na tle rozmytych, pastelowych barw. Całkiem inne portrety stworzył Vratislav Varmuža, stały uczestnik olkuskich plenerów. Od dawna konsekwentnie rozwija on styl swoich komputerowych grafik – od pojedynczych przetworzonych fotografii, poprzez ich elektroniczny collage, aż po ostatnie prace, w których nowym elementem są skany czy fotokopie tradycyjnych malunków lub akwarel.

Zupełnie osobnym zjawiskiem są malarskie dyptyki Henryka Ożoga – mroczne sylwetki myśliwskich psów goniących coś czy kogoś; kolorowe „katalogi” nieokreślonych przedmiotów i stylizowanych rysunków technicznych. W postaci fantazyjnie udrapowanej damskiej bielizny, sportretowanej na niejednolitych tłach, objawił się Mikołów pochodzącej stamtąd Agnieszce Marii Sitko. „Szlaczkowe” kompozycje profesora Stanisława Tabisza, przywodzące na myśl tradycyjne, ludowe tkaniny, to być może wyraz nostalgii za dawną sztuką regionalną, za niegdysiejszymi jarmarkami i odpustami, na których nie dominował plastik.

Zarówno Olkusz, jak Mikołów okazują się miastami inspirującymi. Ale tak naprawdę każde miejsce może inspirować twórczo, szczególne jeśli zapewnić odpowiednie po temu warunki. Choćby dlatego wszystkim osobom i instytucjom, dzięki którym odbywać się mogą oba plenery – ten olkuski i ten mikołowski – należą się duże brawa. Kolejne spotkanie artystów-plastyków zaowocowało kilkudziesięcioma obrazami, z których każdy wart jest obejrzenia.

Wystawę można zwiedzać w BWA do ok. 20 stycznia.

tekst: Jarosław Nowosad

zdjęcia: Olgerd Dziechciarz

powrót do listy

Kalendarium

Kwiecień 2019
Pn Wt Śr Czw Pt Sob Nd
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293012345
wszystkie wydarzenia